Raport specjalny - Bliski Wschód

Kair – „matka świata”, „miasto tysiąca minaretów” – to niespełna dwudziestomilionowa metropolia (z przybudówkami oczywiście). Plątanina ulic, mieszanina stylów, na swój sposób uporządkowany chaos. Bieda oraz bogactwo. Czasem bród i góry śmieci. Niekiedy cicho, spokojnie, nawet ładnie. Oto frazy, za pomocą których można opisać stolicę Egiptu. No i hałas, klaksony, ogrom ludzi oraz samochodów – prawie zawsze umytych. Wodą z Nilu,...

czytaj więcej czytaj więcej

Przejście granicy libańsko-syryjskiej okazało się trudniejsze niż się spodziewaliśmy. Wszystko dlatego, że przejście libańskie oddalone było od syryjskiego o około 5 km. Na szczęście zlitował się nad nami libański policjant, który podwiózł nas połowę drogi. Dodatkowo była to ta połowa która prowadziła pod górę.

czytaj więcej czytaj więcej

Iran. Kraj o którym, przekraczając jego granice, wiedziałem niewiele. W mediach przedstawiany jest w zasadzie wyłącznie w powiązaniu z produkcją bomby atomowej, nieuznawaniu Izraela oraz łamaniu praw kobiet. W zasadzie nawet w momencie składania wniosku o wizę nie byłem pewien czy tam pojadę, dlatego przed wyjazdem zdążyłem jedynie przypomnieć sobie Szachinszacha i poczytać o Iranie na różnych internetowych stronach podróżniczych. W Erewaniu...

czytaj więcej czytaj więcej

Do Izraela wjeżdżaliśmy trochę już zmęczeni podróżą. Mnie przede wszystkim wymęczyła pogoda, wysoka temperatura która towarzyszyła nam od trzech tygodni. Jednocześnie mieliśmy trochę obaw. Po pierwsze czy uda się przekroczyć granicę mimo syryjskich i libańskich pieczątek w paszporcie. Przed wyjazdem słyszałem, że tak na prawdę wszystko zależy od strażników granicznych. Jeśli uznają daną osobę za podejrzaną, to jej po prostu nie...

czytaj więcej czytaj więcej

Granice turecko-syryjską przekraczaliśmy w dużym upale, który towarzyszył nam w zasadzie już od wjazdu do Turcji. Na tyle dużym, że pewien Syryjczyk zlitował się widząc nas idących z plecakami między przejściem tureckim a syryjskim i przewiózł przez granicę, aż do najbliższego miasta Azaz.

czytaj więcej czytaj więcej

Przygotowania i podróż do Gruzji Każda podróż ma swój początek. I nie mam tu na myśli tego momentu, kiedy wsiadamy z plecakiem do pociągu lub samolotu, czy gdy stoimy przy ulicy zatrzymując przejeżdżające samochody. Chodzi mi o tę chwilę, gdy w głowie po raz pierwszy pojawia się myśl żeby właśnie „tam” pojechać. Dla mnie taki początek miał miejsce podczas podróży po Bałkanach w 2007. Zaraz po przekroczeniu granicy...

czytaj więcej czytaj więcej

Gruzja Gruzja przywitała nas bezchmurnym niebem i gorącą temperaturą. Korzystając z tego, zaraz po przekroczeniu granicy udaliśmy się na plażę. Chcieliśmy trochę odpocząć po długiej jeździe autobusem, oraz zjeść wreszcie arbuza wiezionego z samego Istambułu, który zaczynał nam już ciążyć.

czytaj więcej czytaj więcej

Przygoda z Armenią zaczęła się od miłej niespodzianki, bo okazało się, że wiza turystyczna staniała i kosztuje już jedynie 10, a nie 35 USD. Jedynym problemem było to, że nie mieliśmy drobnych dolarów przy sobie, więc musiałem biegać do kantoru, żeby rozmienić pieniądze. Pierwszym miejscem, które chcieliśmy zobaczyć był położony niedaleko granicy monastyr Hagpat.

czytaj więcej czytaj więcej

Jednym z powodów, dla których wybrałem Iran jako kraj do podróżowania, była chęć zdobycia wulkanu Damavand (5671m n.p.m.). Górę tę można podejść z wielu stron. Ja wybrałem jedną z łatwiejszych, ale ciekawych podejść - trasę południowo-wschodnią nazwaną MOLLAKHORAN, niewymagającą większego doświadczenia i niezwykle rzadko uczęszczaną w porze letniej.

czytaj więcej czytaj więcej

To była krótka, lecz niezwykle emocjonująca wizyta. Liban okazał się gościnnym miejscem, jednak gdzieś w głębi pulsowało napięcie. Niedługo po moim powrocie zaczęły się walki...

czytaj więcej czytaj więcej

Nic złego nie może się tu stać. Nad bezpieczeństwem turystów czuwa tajna policja i czujne oko Allaha. Witamy na Bliskim Wschodzie. Po przejechaniu prawie 8 tys. kilometrów w głowie mam bliskowschodni mętlik, w żołądku pozostałości kuchni arabskiej, a w kieszeniach łuski z pocisków kałasznikowa. Nie oznaczają one bynajmniej bliskiego spotkania z terrorystami. To pozostałości po wizycie na jordańskim weselu, na którym zostaliśmy ugoszczeni...

czytaj więcej czytaj więcej

Na islamskim weselu rodziny narzeczonych bawią się osobno. Nawet obiad je się tu oddzielnie. Ahmad się żeni Dwadzieścia kozłów ginie zanim słońce wychyli się zza szczytów izraelskich gór widocznych na horyzoncie. Zwierzęta zabija się tak, by reszta stada nie widziała krwi i ostatnich sekund agonii. Przyrządzony z ich mięsa beduiński mensaf będzie przysmakiem dla weselnych gości.

czytaj więcej czytaj więcej

O podroży na Bliski Wschód myślałem już rok temu. Jednak wtedy ostatecznie zdecydowałem się pojechać na Kaukaz i do Iranu. Oprócz Syrii i Izraela bardzo zależało mi tez na irackim Kurdystanie. Po pierwsze dlatego, że gdy rok temu wracałem z Iranu przez Kurdystan w Turcji urzekły mnie tamtejsze widoki, a po drugie ponieważ wszyscy Kurdowie spotkani w Iranie czy Turcji byli niezwykle gościnni i życzliwi.

czytaj więcej czytaj więcej

Liban zwykł być turystyczną potęgą, a jego rozwinięty sektor bankowości i mieszanka religijna mieszkańców zdobyły mu już kilkadziesiąt lat temu miano Szwajcarii Bliskiego Wschodu. Jednakże burzliwa historia tego kraju i jego niestabilna sytuacja polityczna sprawiły, iż turyści kierują się raczej do pobliskiej Jordanii czy Syrii niż do Kraju Cedrów. Tymczasem Liban ma tak wiele do zaoferowania, iż stanowi to naprawdę niepowetowaną stratę.

czytaj więcej czytaj więcej